Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Ja o sobie � Prasa o mnie  � Telewizja o mnie � Publikacja � Praca społeczna � Szkolenia � Konsultacje � Kontakt
Doradztwo i konsultacje   ˇ   E-Mail: dariusz.loranty@gmail.com
Dariusz Loranty

Urodziłem się w środkowym okresie rządów Władysława Gomułki, gdy piastował zaszczytną funkcję I sekretarza PZPR. Dnia 4 czerwca 1966 przyszedłem na świat w miejskim szpitalu w Ostrowcu Św. Miasto to już od końca XIX wieku dzierżyło miano miasta hutniczego z bogatą tradycja miasta proletariackiego, które w latach rewolucji roku 1905 zdobyło swoistą autonomię zwaną Republiką Ostrowiecką. Beztroskie lata dziecinne spędziłem w domu rodzinnym i ukochanym w Kunowie nad malowniczą rzeką Kamienną. To małe miasteczko szczyci się długą piękną historią. Archeolodzy już dawno temu zlokalizowali tutaj późnorzymskie centrum ówczesnej metalurgii. To tutaj wytapiano żelazo z wszechobecnych rud darniowych w dymarkach, charakterystycznych piecach, które w fachowej terminologii noszą nazwę od mej rodzinne miejscowości. Prawa miejskie uzyskało już w na początku XII wieku. I do chwalebnych lat konstytucji 3 maja było osobistą własnością biskupa krakowskiego, stanowiąc tzw. klucz tych dóbr. Okres szkoły podstawowej rozpocząłem w 1970 roku, w szkole które w tych latach nosiło imię lokalnego partyzanta Armii Ludowej Zygmunta Połowniaka, które z początkiem narodzin III Rzeczpospolitej zostało szybciutko wymazane z kronik miasta i wnet szybko zapomniane. Już w szkole podstawowej rozbudziłem swoje zainteresowania historią, które najpierw skupiłem na okolicy. Udało mi się zdobyć interesującą wiedzę z historii miasteczka, a nawet i artefakty z odległych lat (pozostałości obrobionych krzemieni, gazety z końca XIX wieku). Sam Kunów po latach swej świetności ośrodka metalurgicznego, zamieniło się w centrum kamieniarstwa. Kunów leży w dolinie rzeki Kamiennej, na przedgórzu Gór Świętokrzyskich. Jego bogactwo to geologia, to wszystko co ukryte jest przed wzrokiem i leży głęboko pod żyznymi glebami. Te skarby to kamień, liczne odmiany piaskowca, który szybko został znany nie tylko w okolicy ale i w całym kraju. Warszawskie skarby architektury, takie jak Pałac w Ujazdowie, w Łazienkach a i pomnik ponurych lat stalinizmu PKiN właśnie w swoim wnętrzu zawierają kamień z mojego miasteczka. Niestety lata krwawych powstań, klęsk żywiołowych i okrutne panowanie carskiego knuta uczyniło dumne świętokrzyskie miasteczko smutną osadą bez praw miejski i bez większych śladów ówczesnej epoki kamieniarskiej. Której pozostałości to już tylko liczne przydrożne krzyże i jak na małe miasteczko z liczną ilością pomników oraz wspaniałe niedocenione rzeźby z naszego jednego z najstarszych w Małopolsce cmentarza. Dzieła tych samych rzeźbiarzy z okolicy możemy podziwiać na warszawskim cmentarzu na Powązkach. Po latach szkoły podstawowej musiałem w 1978 roku dokonać wyboru przyszłego zawodu, tak też lokalna tradycja Staropolskiego Okręgu Przemysłowego zdeterminowała mój wybór – i wybrałem zawód hutnika. Naukę pobierałem w hutniczym mieście, o którym wspomniałem na początku. Z uzyskanym tytułem technika w latach rządów rozpocząłem prace jako technolog w Fabryce Maszyn Rolniczych w moim miasteczku rodzinnym, do moich obowiązków należało tworzenie procesów technologicznych, produkcji elementu (detalu) opartych o miejscowy park maszynowy. By w przeciągu czterech lat sięgnąć stanowiska kierownika Zakładu Usług Mechanizacji. Do moich obowiązków należał nadzór nad całością funkcjonowania spółdzielni. Kolejną pracę podjąłem w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Nietulisku Małym (gm. Kunów) również na stanowisku kierownika grupy remontowo-budowlanej, gdzie nadzorowałem roboty budowlane. Pracując w państwowych zakładach pracy u schyłku rządów komunistów byłem naocznym świadkiem degeneracji ówczesnego systemu, świadkiem fatalnych decyzji jak i w rolnictwie jak i w przemyśle. Ba byłem czynnym świadkiem historii, swojej lokalnej, wykorzystując kontakty z podziemną „ostrowiecką solidarnością”, wielki ukłon dla Zbyszka Walczyka, uczestnicząc w tworzeniu Komitetu Obywatelskiego. Wybory czerwcowe były moją największą radością polityczną. Później to proza życia politycznego, z grupą wspaniałych ludzi w Ostrowcu Św. współtworzyłem jedną z postsolidarnościowych partii Ze zdobytą wiedzą jak i sporym doświadczeniem mogłem pewnym krokiem wejść w czasy wczesnego kapitalizmu. Rozpocząłem odważnie jak na tamten okres działalność gospodarczą w zakresie usług budowlanych i transportowych. Były to lata, w których czuło się świeżość i radość nowych czasów, były i nadzieje i troski, lata drapieżnego, bo młodego kapitalizmu… Który z trudem ożywiał to miasteczko kończące epokę socjalizmu z wielkimi problemami równie wielkimi problemami odnalazło się po roku 1989. Pracowałem i obserwowałem, przemyśliwałem i musiałem nie długo dokonać wyboru. Zostałem wybrany radnym do rady miasta, bym mógł pomagać lokalnej społeczności. Mój potencjał, zaangażowanie jednak trafiały tutaj na niepodatny grunt. Poczułem jednak i potrzebę jak i obowiązek, który stanie się wnet moją prywatną pasją i przyjemnością, która zaowocowała zaangażowanie i oddaniem się przyszłej pracy. W 1992 rozpocząłem służbę w Państwowej Policji